Arbus3%2030_edited.jpg
  • Kate

Eilat, Israel

My friend Marta is such a person that if you say the Aquarium is 2 hours away on foot, she’ll say: let’s walk!

We both love walking so when we traveled to Eilat in Israel, at the end of 2018, we didn’t use public transport in the city even once.

To get to the two destinations further away we hitchhiked.

I heard from a few people who have been there before that hitchhiking in Israel is safe, Marta and I love using this form of transportation.

And it was safe.



From the airport to our hotel we got by bus which was going to many hotels dropping people off.

Our hotel turned out to be very hard to find, even tho the bus dropped us off in front of it, we still couldn’t find the entrance, it was hidden. I thought for a second that maybe it was a scam, but it wasn’t thankfully, it was not the greatest place to stay. Eilat surprisingly was quite expensive and hostels were booked for that period of time, so I found whatever was the cheapest. We didn’t mind it much as we’re both used to sleeping anywhere and everywhere.



So the first day we walked 2 hours to the Underwater Observatory which is ‘the biggest’ tourist attraction in Eilat. It’s very old, they probably haven’t changed or renewed anything in years but that’s okay. They had lots of fish, a big tank which you can view from the basement level, massive turtles, and a coral reef. There was a viewing point of the Red Sea as well.

We walked past Coral Beach, Dolphin Beach, and Mosh Beach, stopping at one of them to look at the sea. We also walked around Eilat, ate a lot of hummus and falafel, and drunk some beers. Oh and cats, lots of cats that we made friends with!

On the way to our hotel, we came across a multimedia fountain with colorful lights and music.



The next day we walked ourselves to the exit road from the city and from there we put our hands into the ‘car catching’ position, we were hitchhiking to the Red Canyon. Didn’t wait too long and a car stopped and dropped us off where we wanted, had some lovely chats on the way.

Entry to the Red Canyon is free, it looks a lot like Antelope Canyon in Arizona, it’s just smaller I imagine. At first, we had to queue as there was a bit of traffic to climb down ladders in the most narrow parts. But at some point, we had the place to ourselves.

For those who don’t know it, Marta is my favorite and one of the first models, everywhere we go, we shoot, she always has some super nice clothes in her bag in case we want to grab the camera and take some photos. So we did a high heeled shoot in the middle of that canyon.

It was definitely fun and no one bothered us.

Then we had to climb up and walk on the edge of the rocks, which was, to be honest, a bit scary, if you're terrified of heights don’t go there. They kept this place in its very natural state, despite a few ladders and ropes, there isn’t anything to protect you from falling.

It’s still worth visiting.



The second spot for us to see was Mount Yoash, which is a bit closer to the city but still far from it, we hitchhiked again, climbed the mountain, which was quite easy to do, and had the best view of Eilat, surrounding it mountains and Gulf of Aqaba. We did a shoot there as well and I can proudly say we got some great shots.

We needed to catch a car on the way to the city again and it was getting dark so we had slight problems with stopping anyone but we succeeded anyway.


On the last day, we had time until 8 pm to get to the airport so we went to the closest beach which was Mosh Beach, and tried to catch some sun. It wasn’t the hottest day but it was quite pleasant in the sun. Then we walked to the marina and enjoyed some more local foods and beverages.

We wanted to save some money and decided not to book a bus to the airport and hitchhike instead. Well it didn’t go very well, we stood there for half an hour or longer, a taxi driver stopped and told us that we’re being stupid and no one will take us, we proved him wrong, thank God! Some man took us with him but he said he’s picking up his wife and if she calls him and says she took a bus already, he will turn around, leaving us in the middle of the desert. Such thing didn’t happen, and we got there on time but it was very stressfull.

At the airport we found a long queue of people trying to get through security, they made it so complicated, there were about 3 stages of questions, luggage checking, and some other stuff. I think they run our bags through scanners 2 or 3 times. Also right at the entrance they checked our passports and asked many useless questions, they found my stamp from Morocco so they started questioning me, when I went there, with who, and what for.

They finally let us go through very annoyed and exhausted.


We flew to Warsaw and from there got on a bus to our city, right on time before New Year's Eve.

What a great end to 2018, the year of travel! And my first trip with Marta, just the two of us.


Per usual, there’s also a video:



POLISH VERSION

POLSKA WERSJA

(przepraszam za brak polskich znakow)


Moja przyjaciolka Marta jest taka osoba, ze jesli powiesz, ze do Akwarium jest 2 godziny pieszo, powie: chodzmy!

Obie uwielbiamy chodzic, wiec kiedy polecialysmy do Ejlatu w Izraelu, pod koniec 2018 roku, ani razu nie korzystalysmy z transportu publicznego w miescie.

Aby dostac sie do dwoch bardziej oddalonych miejsc, pojechalysmy autostopem.

Slyszalam od kilku osob, które byly tam wczesniej, ze autostop w Izraelu jest bezpieczny, Marta i ja uwielbiamy korzystac z tej formy transportu.

I to bylo rzeczywiscie bezpieczne.


Z lotniska do naszego hotelu dostalysmy sie autobusem, ktory jechal do wielu hoteli podrzucajac ludzi.

Nasz hotel okazal sie bardzo trudny do znalezienia, mimo ze autobus nas przed nim wysadzil, nie moglysmy znalezc wejscia, bylo ukryte. Przez chwile myslalam, ze moze to scam, ale na szczescie nie, nie bylo to najlepsze miejsce na pobyt. Ejlat byl o dziwo dosc drogi i hostele byly zarezerwowane na ten okres, wiec znalazlam najtansze miejsce. Nie przeszkadzalo nam to zbytnio, poniewaz obie jestesmy przyzwyczajone do spania gdziekolwiek.


Tak wiec pierwszego dnia szlysmy te 2 godziny do Podwodnego Obserwatorium, ktore jest „najwieksza” atrakcja turystyczna w Ejlacie. Jest bardzo stary, prawdopodobnie niczego nie zmienili ani nie odnowili od lat, ale nic nie szkodzi. Mieli duzo ryb, duzy zbiornik, ktory mozna ogladac z poziomu piwnicy, masywne zolwie i rafe koralowa. Byl tez punkt widokowy na Morze Czerwone.

Przeszlysmy obok Coral Beach, Dolphin Beach i Mosh Beach, zatrzymujac sie przy jednej z nich, aby spojrzec na morze. Chodzilysmy tez po Ejlacie troche, zjadlysmy duzo hummusu i falafli i napilysmy sie troche piwa. Aha jeszcze koty, mnostwo kotow, z ktorymi sie zaprzyjaznilysmy!

W drodze do naszego hotelu trafilysmy na multimedialna fontanne z kolorowymi swiatlami i muzyka.


Nastepnego dnia poszlysmy do drogi wyjazdowej z miasta i stamtad ustawilysmy rece w pozycje „lapanie samochodu”, jechalysmy autostopem do Czerwonego Kanionu. Nie czekalysmy zbyt dlugo na szczescie, bez problemu zatrzymal sie nam szybko samochod i wysadzil tam gdzie chcielysmy, po drodze odbylysmy kilka ciekawych rozmow.

Wejscie do Czerwonego Kanionu jest darmowe, wyglada troche jak Kanion Antylopy w Arizonie, tak sobie go wyobrazam, tylko troche mniejszy ten byl. Poczatkowo musialysmy stac w kolejce, poniewac byl mały korek, zeby zejsc po drabinach w najbardziej waskich miejscach. Ale w pewnym momencie mielysmy to miejsce tylko dla siebie.

Dla tych, ktorzy tego nie wiedza, Marta jest moja ulubiona i jedna z pierwszych modelek, gdziekolwiek jestesmy razem, robimy zdjecia, zawsze ma w torbie jakies super ladne ciuchy na wypadek, gdybysmy chciely chwycic za aparat i zrobic kilka fotek. Zrobilysmy wiec sesje na wysokich obcasach w srodku tego kanionu.

Bylo zdecydowanie fajnie i nikt nam nie przeszkadzal.

Potem musielysmy sie wspiac i przejsc sie po krawedzi skal, co bylo, szczerze mowiac, troche przerazajace, jesli boisz sie wysokosci, nie idz tam. To miejsce jest utrzymane w bardzo naturalnym stanie, pomimo kilku drabin i lin, nic tam nie chroni przed upadkiem.

Wciaz warto go odwiedzic.

Drugim miejscem, ktore chcialysmy zobaczyc, byla Gora Yoash, ktora jest nieco blizej miasta, ale wciaz daleko od niego, znowu pojechalysmy autostopem, wdrapalysmy sie na gore, co bylo dosc latwe do zrobienia i mielysmy najlepszy widok na Ejlat, otaczajacy go gory i Zatoke Akaba. Tam tez popstrykalysmy troche i moge z duma powiedziec, ze mamy kilka swietnych zdjec z tego miejsca.

Musielysmy znowu zlapac samochod w drodze do miasta, robilo sie ciemno, co nam utrudnilo troche zadanie, ale i tak sie nam udalo.


Ostatniego dnia mielysmy czas do 20.00, aby dostac sie na lotnisko, wiec udalysmy sie na najblizsza plaze, czyli Mosh Beach, i probowalysmy zlapac troche slonca. To nie byl najgoretszy dzien, ale bylo calkiem przyjemnie w sloncu. Potem poszlysmy do przystani i skosztowalysmy wiecej lokalnych potraw i napojow.

Jak na Januszy biznesu przystalo chcialysmy zaoszczedzic troche pieniedzy i zdecydowalysmy sie nie rezerwowac autobusu na lotnisko i skorzystac z autostopu. Coz, nie poszlo jakos wybitnie, stalysmy tam pol godziny lub dluzej, taksowkarz zatrzymal sie i powiedzial nam, ze jestesmy glupi i nikt nas nie zabierze, udowodnilysmy, ze sie myli, dzieki Bogu! Jakis facet zabral nas ze soba, ale powiedział, ze jedzie odebrac zone i jesli zadzwoni do niego i powie, ze juz wsiadla do autobusu, zawroci, zostawiajac nas na srodku pustyni. Tak sie nie stalo i dotarlysmy na czas, ale bylo to bardzo stresujace.

Na lotnisku znalazlysmy dluga kolejke ludzi probujacych przejsc przez kontrole bezpieczenstwa, tak to skomplikowali, ze bylo okolo 3 etapow pytan, sprawdzania bagazu i kilka innych rzeczy. Mysle, ze puscili nasze torby przez skanery 2 lub 3 razy. Tuz przy wejsciu sprawdzali nasze paszporty i zadawali wiele bezuzytecznych pytan, znalezli moja pieczatke z Maroko, wiec zaczeli mnie przepytywac, kiedy tam pojechalam, z kim i po co.

W koncu pozwolili nam przejsc, bardzo poirytowane i wyczerpane.


Przylecialysmy do Warszawy, a stamtad wsiedlysmy do autobusu do naszego miasta, w sama pore na Sylwestra.

Coz za wspanialy koniec 2018 roku, roku podrozy! I moja pierwsza wycieczka z Marta, tylko we dwie.


Jak zazwyczaj, jest tez krotki filmik.

70 views0 comments

Recent Posts

See All
Logo Kate wanders.png